Wróciłam z USA z konkretnym planem: otworzyć lodziarnię, w której obsługa traktuje gościa tak, jak widziałam u siebie w resorcie - z uwagą i szczerą życzliwością. 1 czerwca 2006 roku, w wieku 21 lat, założyłam działalność gospodarczą. Pierwszym punktem była jedna niewielka lodziarnia w galerii handlowej - z jedną klasyczną maszyną do lodów włoskich i z receptury, którą wypracowywaliśmy metodą prób i smaków.
Jako młoda osoba bez doświadczenia w biznesie miałam ogromne szczęście spotkać na swojej drodze mądrych, inspirujących ludzi, od których uczyłam się, jak prowadzić firmę. Równie ważni byli współpracownicy, którzy od pierwszych miesięcy pokazywali mi, że razem tworzymy tę firmę i razem jesteśmy za nią odpowiedzialni.
Przez kolejne kilkanaście lat pierwsza lodziarnia rozrosła się do czterech, a potem sześciu punktów - w Żorach, Mikołowie, Katowicach, Bielsku-Białej i Wrocławiu. Nie zmieniliśmy maszyn, receptury ani relacji z dostawcami. Zmieniliśmy tylko skalę - i liczbę gości, którzy do nas wracają.
„Najcenniejszym kapitałem każdej firmy są ludzie, którzy ją tworzą - i ja to widzę każdego dnia."

